Zwyczaje wielkanocne
Data: 09-04-2009 o godz. 11:56:33
Temat: Kultura


Niektóre dawne zwyczaje świąteczne zadziwiają Was. Niektóre nowe, mogą wywołać uśmiech tradycjonalistów. W tymże artykule pragniemy przedstawić Wam najdziwniejsze oraz najpospolitsze zwyczaje wielkanocne w Polsce...



Do czasów obecnych przetrwało wiele zwyczajów i obrzędów, a także potraw charakterystycznych dla danego kraju. W niektórych domach do dziś podaje się żurek, w innych tradycyjnym daniem była i bywa gęsta zupa chrzanowa jedzona z dodatkiem białej kiełbasy, szynki, różnych pieczonych mięs i naturalnie jajek ugotowanych na twardo.
  Do dziś także w wielu domach cieszy, zwłaszcza dzieci, popularna dawniej zabawa polegająca na stukaniu się ugotowanymi na twardo jajkami. Trzeba tak stuknąć, aby trzymane w ręku jajko pozostało całe, a stłukło się jajko przeciwnika. Znane też są zawody polegające na toczeniu jajek po stole.
 
Święconka
W Wielką Sobotę, jak wiadomo, święci się pokarmy. Dziś nosimy do kościoła symboliczny koszyczek z kawałeczkiem chleba, kiełbasy, odrobiną soli, pieprzu, chrzanu, jajkiem, ale w dawnych czasach na wsiach noszono do święcenia ogromne kosze z żywnością. A w nich wszystko to, co było przeznaczone do zjedzenia w święta, a więc ogromne ilości chleba, jajek, wędlin.

Jaja wielkanocne
Ludzie prześcigają się w wymyślaniu przedziwnych pisanek. Zdarzają się drewniane, plastikowe, czekoladowe i... złote. Często gotuje się też jajka w łupinkach cebuli i na nich rzeźbi się różne wzorki. Znamy panią stomatolog, która również takie wzorki rzeźbi... wiertłami stomatologicznymi. To dziwny widok: pani doktor z wiertarką i pisanką. W niektórych regionach Polski obdarowywanie znajomych czy rodziny pięknie przygotowanymi pisankami wróży zdrowie i powodzenie. 

Nic nie może się zmarnować!
Chłopi wierzyli święcie, że nic ze święconki nie może się zmarnować, dlatego okruszyny rozsiewano po ogrodzie, skorupkami z jajek użyźniano ziemię na grządkach, a ze święconego chrzanu robiono krzyżyki. Chroniły one dom przed wężami. Zakopywane w polu po wielkanocnych ucztach kości miały natomiast chronić przed szkodami ze strony szczurów. Absolutnie nie wolno było dawać święconych okruszyn kurom.

Święta obżarstwa?
Od najdawniejszych czasów Wielkanoc była świętami wielkiego obżarstwa. Po długim i ścisłym poście ludzie zjadali ogromne ilości. Według tradycji przed zatruciem lub zgagą chroniło zjedzenie na czczo święconego chrzanu i chuchnięcie trzy razy do komina albo zjedzenie na czczo pokrzyw usmażonych na maśle. I jeszcze jedno- na polskich wsiach kto zaspał na wielkanocną poranną mszę- rezurekcję- nie miał prawa jeść święconego.

Śmigus-dyngus!
Dobrze znany nam z Poniedziałku Wielkanocnego śmigus- dyngus ma swoja długą i bogatą tradycję. Przetrwał do dziś nawet w wielkich miastach, ale mało kto wie, że dawniej były to dwa różne obrzędy. Dyngus polegał na dawaniu jedzenia- jako swojego okupu- chłopcom oblewającym się wodą i chodzącym od domu do domu, a śmigus- na uderzeniach wierzbową witką na szczęście. Z czasem coraz popularniejsze stawało się oblewanie wodą, zwłaszcza na wsiach. Woda lała się obficie, a każdej pannie zależało na tym, żeby zostać oblaną, bo świadczyło to o jej powodzeniu. Chociaż bywały i takie regiony, w których nadmiernie oblewano dziewczyny powszechnie uważane z brzydkie, a ładne traktowano jedynie perfumami.

    
Krakowski zwyczaj- Emaus
W drugi dzień świąt- poniedziałek- na pamiątkę objawienia się Chrystusa uczniom urządzano wielki uroczysty spacer mieszczan krakowskich po mieście. Z czasem przerodził się on w zabawę, festyn, rodzaj odpustu. W dzielnicy Zwierzyniec ustawiano karmy, a chłopcy biegali za dziewczynami i uderzali je baziami wierzbowymi. Między sobą zaś toczyli walki na kije. Dla spacerujących wielką atrakcję stanowiły też procesje bractw religijnych z chorągwiami i obrazami.

     










Artykuł jest z Publiczna Szkoła Podstawowe im. Tadeusza Kościuszki w Błędowie
http://www.bledow.edu.pl

Adres tego artykułu to:
http://www.bledow.edu.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=838