Recenzja filmu „Sierpniowe niebo. 63 dni chwały”
Data: 12-10-2013 o godz. 11:41:40
Temat: Kultura


   Film, na który wybrała się w czwartek nasza szkoła opowiadał o Powstaniu Warszawskim. Każdy z uczniów odebrał go na swój odmienny sposób, co mogłam zauważyć choćby wtedy, gdy rozmawiałam z moimi znajomymi. Jedni z nich twierdzili, że film był naprawdę dobry, a inni nie byli zachwyceni. W tym artykule chciałabym wyrazić moją opinię...



   Powstanie Warszawskie... wielki zryw Armii Krajowej przeciw wojskom niemieckim, które okupowały Warszawę. Akcja „Burza”... Data: 1 sierpnia – 2 października 1944... Chyba wszyscy kojarzymy te wyżej znajdujące się hasła. Film, na który wybraliśmy się w czwartek miał nam je przybliżyć.

   Jeśli chodzi o mnie, to reżyser i autor scenariusza do filmu - Ireneusz Dobrowolski - nie przekonał mnie do siebie ową produkcją. Film porusza tematy, które dotyczą wszystkich Polaków, dlatego też wywołuje w nas dość duże emocje, jednak wydaje mi się, że historię tego ważnego dla nas wydarzenia można było przedstawić w ciekawszy sposób. Jakby nie było, film jest upamiętnieniem naszych przodków, którzy ginęli w Powstaniu, dlatego też należy mu się duży szacunek.  

   Akcja utworu rozgrywa się zarówno w teraźniejszości, jak i w przeszłości. Z jednej strony widzimy współczesne społeczeństwo, które już w większości nie pamięta o swojej historii i nie przejmuje się nią. Z drugiej obserwujemy czas tuż przed Powstaniem Warszawskim i jego początki. Ciekawym zabiegiem w filmie jest to, że sceny nagrane przez kamerzystę i zagrane przez aktorów przeplatają autentyczne materiały archiwalne.  

   Wszystko zaczyna się, gdy kierownik budowy podczas prac znajduje ludzkie szczątki z przewiązaną biało – czerwoną opaską na ramię. Tuż obok nich leży dziennik. W nim to zapisana jest historia 17 – letniej Basi, która jako sanitariuszka brała udział w Powstaniu. Dla inwestorów znalezisko to jest bardzo niewygodne, gdyż może zdecydowanie opóźnić prace, dlatego też jeden z nich próbuje zapobiec tym niedogodnościom. Zastraszając kierownika i innych pracowników, próbuje wszystko zatuszować. Owy inwestor jest obrazem tej części naszego społeczeństwa, która myśli tylko o sobie i zupełnie nie interesuje się innymi. Mimo tego, iż ma on pieniądze, wciąż jest coraz bardziej i bardziej zachłanny. Doskonale tego pana opisała scena urodzin jego wnuczka, w której mogliśmy zauważyć jego skąpstwo i zakłamanie. Mężczyzna dał chłopcu pieniądze obcego człowieka, mówiąc, że to prezent od niego.

   Z drugiej strony w teraźniejszości widzimy też starszego pana, który pamięta czasy Powstania. Krótkie sceny z nim właściwie przeplatają tylko inne, dłuższe. Mężczyzna praktycznie nic nie mówi, jednak mimo tego możemy zauważyć jego przywiązanie do narodu i historii. Odwiedza on m.in. Cmentarz Powstańców Warszawy.

   Czarno – białe zaś sceny przedstawiają dawne czasy. Widzimy życie młodej Basi i ukrywających się w piwnicy starszych od dziewczyny, dorosłych ludzi, którzy są jej przyjaciółmi i rodziną. Basia przeżywa pierwszą miłość i jest pełna zapału do walki. Niestety nie kończy się to dla niej dobrze, gdyż spotyka ją śmierć. Podobnie dzieje się z ukrywającymi się w piwnicy ludźmi, którzy zostają rozstrzelani. Sceny Powstania i walk pokazane w przeszłości wywarły na mnie ogromne wrażenie. Pokazane jest w nich, jak krwawa była walka powstańców, jak bezlitośnie obchodzili się z nimi wrogowie.

   Co ciekawe... w filmie występuje polska grupa muzyczna Hemp Gru, która wykonuje hip-hop. Możemy zobaczyć zarówno członków grupy, którzy występują w części opowiadającej o czasach teraźniejszych, jak i usłyszeć ich utwory. Wielu ludzi uważa, że ten rodzaj muzyki nie pasuje do takiego typu filmu. Mi wydaje się jednak, że dzięki udziałowi w produkcji Hemp Gru filmem zainteresowała się też młodzież. Myślę, że wielu członków młodego pokolenia zwróciło uwagę na ten film m.in. ze względu na Wilku czy Bilona – członków grupy, którzy naprawdę są zainteresowani historią naszego narodu i jest ona dla nich ważna. Widzieliśmy to m.in. w wykorzystanym w filmie utworze „63 dni chwały”, którego refren umieszczam poniżej.

„Ceną była śmierć za wolności smak,

choć minął czasu szmat, ty pamiętaj brat,

ceną była śmierć, życie oddał dziad,

63 dni chwały, nie przeliczając strat.”

   „Sierpniowe niebo” jest więc filmem, który oddaje hołd powstańcom. Mimo niedociągnięć, jest to dzieło, na które warto zwrócić uwagę. Jednak – jak już wcześniej niejednokrotnie wspominałam – sądzę, że film mógłby być zrobiony w nieco inny, ciekawszy sposób.







Artykuł jest z Zespół Szkół w Błędowie
http://www.bledow.edu.pl

Adres tego artykułu to:
http://www.bledow.edu.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=1608