Zespół Szkół w Błędowie
ul. Stary Rynek 9; 05-620 Błędów
tel: 486680356; bledow@home.pl
Szukaj
Temat
  Zarejestruj się Home  ·  Tematy  ·  Pliki  ·  Twoje konto  ·  Wyślij artykuł  ·  Top 10  
Menu
· Strona główna
· Archiwum artykułów
· Blogi
· Ciekawe strony
· Encyclopedia
· FAQ
· Forum
· Galeria
· Kontakt
· Pliki
· Poleć znajomym
· Statystyki
· Wyślij artykuł
· Zarządzanie kontem

Zawartość
·nasza szkoła
·świetlica szkolna
·Biblioteka i czytelnia
·plan lekcji
·samorząd uczniowski
·klasy
·nauczyciele
·pedagog
·psycholog
·dydaktyka
·absolwenci
·informator trzecioklasisty

Logowanie
Witaj, Anonymous
Pseudonim
Hasło
(Zarejestruj się)
Członkostwo:
Ostatni: iqeji
Nowe dzisiaj: 12
Nowe wczoraj: 3
Wszystkie: 3563

Na stronie:
Gości: 376
Użytkowników: 0
Razem: 376

Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł. - reż. Antoni Krauze
Wysłano dnia 29-03-2011 o godz. 09:32:24 przez admin

Wycieczki Anonymous napisał "   25 marca 2011 roku uczniowie klas trzecich i pierwszej zso obejrzeli w grójeckim kinie film nawiązujący do wydarzeń z Gdyni w grudniu 1970 roku.

Oto kilka fragmentów pisemnych wypowiedzi uczniów zredagowanych na gorąco po projekcji:
  • Po obejrzeniu tego filmu jestem pełna refleksji.(...)Wiele martwych ciał wzbudziło u mnie smutek i żal.(...)Jest to film godny obejrzenia(...), w ten sposób możemy poznać, jak ogromną cenę ma nasza wolność. Możemy dostrzec, ile krwi musiało być przelane, abyśmy teraz mieli swobodę. Chyba warto to wreszcie poznać?

  • Sceną wzbudzającą największe wzruszenie był moment, w którym stoczniowcy nieśli na drzwiach ciało zmarłego Zbyszka Godlewskiego, a flaga naszego narodu splamoina była jego krwią. Rozpacz kobiety nad martwym mężem i przejmujące słowajej syna - „mamo, nie płacz” - wypowiedzane z troską i miłością wywołały wzruszenie oraz łzy.

    Znakomitym podsumowaniem całego filmu jest wykonana przez Kazika Staszewskiego „Ballada o Janku Wiśniewskim”, której siła tkwi w tym, że wyraża ona wielkie zbiorowe emocje.

    Film(...) pokazuje nam obraz nie do końca wszystkim znany. Ukazuje jedną z najmroczniejszych kart w historii PRL-u, którą powinien odkryć i poznać każdy Polak.

  • Film był dobry, bo uświadamia nam(...), jak władza może być okrutna.

  • Znakomite jest połączenie scen filmowych z materiałami archiwalnymi.

  • Ten film i te wydarzenia najlepiej obrazują, jak traktowano ludzi, którzy chcieli wolności. Wolności, którą dziś mało kto dostrzega. Wszystko dlatego, że każdy jest do niej przyzwyczajony i traktuje ją jak coś normalnego. Nikt się nie zastanawia, komu to zawdzięcza i jaką cenę zapłacili inni, byśmy my mogli być dziś wolni.

  • W kolejnej scenie, w której to my możemy poczuć wstyd, jest radość rodziny ze zwykłej puszki szynki(...). Jednak najbardziej poruszającymi dla mnie momentami były chwile, w których Polacy strzelali do Polaków.

    Uważam, iż ten przygnębiający i wzbudzający wiele refleksji film powinien obejrzeć każdy Polak. Być może wielu z nas zdałoby sobie sprawę, iż nie doceniamy tego, co mamy. Myślę, że aktorzy zasługują na szacunek za wspaniale odegrane role. Film ten jest lekcją historii, na której warto być i uważnie słuchać, gdyż naród bez swej historii nie istnieje.

W tym samym dniu w godzinach wieczornych w Grójeckim Ośrodku Kultury odbyło się spotkanie z reżyserem obrazu – p. Antonim Krauze. Autor wyjaśnił, jak doszło do realizacji Czarnego czwartku. Mówił o kulisach pracy nad filmem. Na zakończenie zainteresowani otrzymali na pamiątkę plakaty z autografami reżysera. Uczniowie naszej szkoły również.



Zachęcamy do przeczytania wywiadu z reżyserem:





Grudzień 1970 wydaje mi się jednym z najważniejszych epizodów w powojennej historii Polski. I to takich epizodów, które nigdy właściwie nie zostały opowiedziane.

Dlaczego zdecydował się Pan zrealizować film o wydarzeniach Grudnia'70?

Grudzień 1970 wydaje mi się jednym z najważniejszych epizodów w powojennej historii Polski. I to takich epizodów, które nigdy właściwie nie zostały opowiedziane. Polacy dowiedzieli się o tych wydarzeniach tak naprawdę dopiero dziesięć lat później, na fali zwycięskiego strajku w sierpniu 1980 roku. Wtedy pojawiły się relacje świadków, uczestników zajść, rodzin zamordowanych. Postawiono wówczas pomnik ofiarom Grudnia przed bramą stoczni w Gdańsku. Ale sam temat był jednak przyćmiony zwycięskim, jak się wówczas wszystkim wydawało, zawarciem Porozumień Sierpniowych. A potem przyszedł Stan Wojenny i znów Grudzień'70 stał się tematem tabu. Najlepiej to widać zresztą po losach rodzin tych, którzy wtedy zginęli. W 1980 roku, po latach zupełnego zapomnienia i spychania ich na margines społeczny, Państwo przyznało im renty, by za chwilę w Stanie Wojennym mocno je ograniczyć.

W 1970 roku miał Pan 30 lat. Czy słyszał Pan wówczas o tym, co się działo w Gdyni?

W centrum Polski byliśmy kompletnie odcięci od informacji o tym, co dzieje się na Wybrzeżu. Ale ci, co chcieli, słuchali radia Wolna Europa. Oczywiście te informacje nie były wyczerpujące, nie mówiły wszystkiego, co się tam dzieje, ponieważ nie było tam dziennikarzy. Ta część Polski została całkowicie odcięta już w pierwszych dniach strajków. Odłączono telefony, nie można też było tam pojechać. Pamiętam, jak wybrałem się do Trójmiasta w styczniu 1971 roku. Jakieś trzy tygodnie po tych tragicznych wydarzeniach. Pociągi przyjeżdżały puste, w mieście prawie w ogóle nie widziało się ludzi na ulicach. Przywitała mnie osmalona fasada dworca Gdańsk Główny, powybijane szyby w hotelu Metropol, spalony Komitet Wojewódzki PZPR. Wszędzie chodziły patrole milicyjne. Zjawiłem się tam na zaproszenie klubu studenckiego "Żak" oczywiście zaproszono mnie z filmem dużo wcześniej, jeszcze przed grudniem 1970 roku. Zostałem umieszczony w Grand Hotelu w Sopocie. Jak się meldowałem, to miałem wrażenie, że w tym ogromnym hotelu jestem jedynym gościem. Niedaleko Grand Hotelu mieszkało małżeństwo moich przyjaciół ? państwa Piepków. Pisarz Jan Piepka i jego żona Teresa. Oboje byli Kaszubami. Po zainstalowaniu się w hotelu pobiegłem natychmiast do nich i otrzymałem bardzo wyczerpującą relację o tym, co się działo w grudniu. Wspominając dzisiaj to spotkanie pamiętam nie tylko ich łzy, gniew, gorycz, gdy opowiadali o tragedii Trójmiasta, ale mam również w pamięci coś, co wydaje mi się niesłychane: rozmawiali ze mną WOLNI ludzie. W Warszawie, dzieląc się informacjami zasłyszanymi z Wolnej Europy, baliśmy się. A u nich w mieszkaniu miałem świadomość, że opowiadają mi to ludzie, którzy w każdych okolicznościach, w każdym miejscu mówiliby to samo. Z tym samym gniewem, zacięciem. W rozmowie uczestniczył także ich 18-letni syn Mirosław Piepka. 17 grudnia zwolniono młodzież ze szkół i on wybrał się do Gdyni. Widział na własne oczy, co się tam działo. Po blisko 40 latach, w lipcu 2009 zadzwonił do mnie proponując współpracę przy tym filmie.

Jak Pan zareagował?

Ani przez moment się nie wahałem. Po prostu wiedziałem, że muszę to zrobić, bo jest to rodzaj wypełnienia pewnego zobowiązania wobec tych, którzy zginęli i tych, którzy żyją do dziś z ogromną traumą. Jednym z bohaterów naszego filmu jest Wiesław Kasprzycki. W grudniu 1970 roku miał lat 17. Został schwytany na ulicy, zaciągnięty do prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Gdyni i strasznie skatowany. Z rąk znęcającego się nad nim ZOMO został wyrwany właściwie już umierający. Gdy po tygodniach leczenia stanął przed komisją lekarską, stwierdzono u niego utratę 85% zdrowia. Przed rozpoczęciem zdjęć, jesienią 2009 roku, próbowałem namówić go na relację przed kamerą, nie był w stanie rozmawiać. Dostał załamania nerwowego. To jest tak żywe dla tych ludzi. Dodatkowo to wszystko jest jeszcze bardziej tragiczne przez to, że o ile w Gdańsku przez dwa dni toczyły się walki na ulicach, były dwie strony konfliktu, to w Gdyni poza podjęciem strajku, który został zalegalizowany, nic się nie wydarzyło. Nie było żadnych zamieszek. A jednak robotników wezwanych przez wicepremiera Kociołka do podjęcia pracy potraktowano kulami. Do dziś nie wyjaśniono dlaczego tak się stało.

Jak Pan myśli, jest szansa, że winni Grudnia'70 zostaną osądzeni?

Chyba raczej nie. Jak się coś toczy 15 lat, to jest to już rodzaj teatru politycznego. Ci, którzy sprawują nad tym procesem polityczny parasol ochronny dbają, by nie zapadł żaden wyrok. A przecież ludzie, którzy dążyli do tego procesu, dzięki którym powstał akt oskarżenia, zawsze podkreślali, że nie chodzi o wyroki więzienia, lecz o to, by ktoś wreszcie został uznany winnym. Konkluzja jest jedna: ten film musiał powstać. Liczę, że dotrze on do ludzi, z których wielu w ogóle nie ma pojęcia o tych wydarzeniach.



"

 
Pokrewne linki
· Więcej o Wycieczki
· Napisane przez admin


Najczęściej czytany artykuł o Wycieczki:
DAR SERCA


Oceny artykułu
Wynik głosowania: 5
Głosów: 1


Poświęć chwilę i oceń ten artykuł:

Wyśmienity
Bardzo dobry
Dobry
Przyzwoity
Zły


Opcje

 Strona gotowa do druku Strona gotowa do druku


Komentarze są własnością ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść.

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

 


 

PHP-Nuke Copyright © 2005 by Francisco Burzi. This is free software, and you may redistribute it under the GPL. PHP-Nuke comes with absolutely no warranty, for details, see the license.